Ciśn.: 1042 hPa
Wiatr: 11 km/h 

Takie pytanie zadaje w końcówce swojej wypowiedzi na forum czytelnik podpisujący się „asdf”. Czego sprawa dotyczy? Otóż – 35 min po północy 02.06.2010 r. na stronie internetowego serwisu informacyjnego Augustow24.pl (źródło informacji radio.bialystok.pl), zamieszczona zostaje informacja o rozpoczęciu przez Urząd Statystyczny w Białymstoku, naboru kandydatów na rachmistrzów spisowych. Nawet nie rachmistrz potrafi obliczyć, że nabór rozpoczął się kilkanaście godzin wcześniej przed podaniem informacji do publicznej wiadomości.
Taka praca zainteresowała z pewnością dużą grupę osób. Dość godziwe wynagrodzenie uzależnione od ilości wykonanych spisów, fizycznie lżejsza od większości prac, którą musza wykonywać osoby bez stałego zatrudnienia - a nawet, jeżeli ktoś już ma jakąś dorywcza pracę, to mógłby dorobić do budżetu domowego. Po przeczytaniu informacji dalej, grono chętnych nieco się zawęża, czytamy, że nie jest tak łatwo bo – „Żeby zostać rachmistrzem, trzeba jednak spełnić szereg wymagań: przede wszystkim trzeba być osobą pełnoletnią, mieć wykształcenie przynajmniej średnie oraz podstawową wiedzę z zakresu rolnictwa i obsługi komputera - dlatego, że tegoroczny spis w całości prowadzony będzie na elektronicznych formularzach.” Pomimo tego „gęstego” sita chętni, i odpowiadający stawianym wymaganiom są - i to nawet liczni w naszym regionie. Nie powinniśmy się temu dziwić, bo region to raczej rolniczy i dużo osób posiada wykształcenie „przynajmniej średnie rolnicze” a umiejętność obsługi komputera czymś rzadko spotykanym, już nie jest. Dodatkowo optymistycznie jeszcze nastraja dalsza część wiadomości mówiąca: „Pracę może znaleźć nawet 600 osób z naszego regionu. Chętni mogą zgłaszać się do urzędów gmin.” Znana mi z nazwiska i imienia osoba po przeanalizowaniu propozycji i swoich kwalifikacji stwierdza, że wymagania spełnia, a taka praca bardzo by jej się przydała. I w tym miejscu można postawić pytanie z tytułu niniejszego artykułu - Co o tym myśleć?
Po przeczytaniu ogłoszenia o naborze pani Anna (pełne dane osobowe znane redakcji) - z samego rana, bo jeszcze przed 8,00 (żeby okazja nie przeszła „koło nosa”), razem z mężem udaje się do Urzędu Gminy w Augustowie, mający siedzibę przy ul. Wojska Polskiego. Po wejściu do budynku w pierwszych drzwiach po prawej stronie na pytanie urzędnika o cel wizyty, wyjaśnia - że chciałaby spotkać się z osobą kompetentną w sprawie naboru na rachmistrzów spisowych. Na swoja uprzejmą odpowiedź otrzymuje równie uprzejmą, że pani zajmującej się tym jest na urlopie. Wspomniany urzędnik doradził, aby przed następną wizytą najpierw zadzwonić. Na prośbę męża czytelniczki zapisał numer telefonu do kompetentnej urzędniczki. Pozostało tylko czekać do poniedziałku.
Wreszcie w poniedziałek 7 czerwca pani Anna mogła zadzwonić i dowiedzieć się o możliwość uzyskania tej pracy. Tak jak poprzednio ,postanowiła zadzwonić zaraz jak tylko to będzie możliwe (i znowu, żeby okazja nie przeszła „koło nosa”) – o 7,22 już rozmawiała z urzędniczką. Spora część ich rozmowy przypominała to, co jest opisane w wypowiedziach czytelników pod informacją na Augustów24.pl
Pierwszym pytaniem było – skąd się dowiedziała o naborze? Kiedy pani Anna zaczęła wyjaśniać, że z Internetu i, że spełnia wyszczególnione w informacji wymagania usłyszała tylko cyt. – (…)pani kwalifikacje mnie nie interesują, a potrzebnych 6 (sześć)osób jest już wybranych z Urzędu Gminy. Potrzebuje elektroników i są już wybrani.
Nasuwających się pytań, jest w tym miejscu dużo. Skoro, to takie proste, to w jakim celu Urząd Statystyczny w Białymstoku tak szeroko nagłaśnia poszukiwania kandydatów na rachmistrzów spisowych, skoro Gminy mogą to robić same – własnymi pracownikami? Dlaczego nie ogłaszają zapotrzebowania na elektroników, co z kolei znacznie zawęziłoby grono ubiegających się o tą pracę. Osoba z wykształceniem przynajmniej średnim rolniczym i dobrą umiejętnością obsługi komputera, to raczej biegunowo inne kwalifikacje od elektronika. I jeszcze tylko jedno pytanie – czy Urząd Gminy stać na odsunięcie 6 pracowników od obowiązków określonych umową o prace na okres dwóch miesięcy? Rozumiem, że nie będą tego wykonywali w godzinach własnej pracy – chyba, że tak.
Dla pani Anny poradziłem, aby uzbroiła się w cierpliwość, bo na pewno istnieje rozsądne wyjaśnienie tej całej sytuacji i ktoś znający temat udzieli go nam. Czekamy.
Zb. Bartoszewicz
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.